środa, 24 października 2012

STARY GRAMOFON.

Niestety nie dotrwał do chwili obecnej. Został bezmyślnie zniszczony. Piszę o G-56, bo chyba takie było jego techniczne oznaczenie. Gramofon nie miał swojego wzmacniacza. Podłączało się go do radia. Miał trzy prędkości obrotów. 33, 45 i 78. Wkładka z dwoma igłami.

Wracam pamięcią do chwil, kiedy tato spinał go z Czardaszem i nastawiał płyty. Do dziś pamiętam płytę winylową z żółtą naklejką i piosenkami "A mnie jest szkoda lata", czy "Domino". Śpiewał je, jeśli dobrze pamiętam Michotek.

Udało mi się ocalić od zniszczenia stare płyty, będące własnością moich rodziców. Stare,  z grubsza licząc pięćdziesięcioletnie płyty, wciąż nadające się do słuchania. Co prawda, jakość dźwięku, znacznie ustępuje nowszym technikom, ale szum i trzask wydobywający się z nich, ma swój urok.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz