Przypomina mi się humor o rabinie udzielającym dobrych rad Żydowi hodującemu kury. Żydowi zaraza wybijała kury, a on, szukał pomocy u rabina. Rabin doradzał i doradzał, a kury padały i padały. Po pewnym czasie, Żyd przestał rabina odwiedzać. Kiedy się spotkali, rabin wyraził radość ze skuteczności swoich rad. Wniosek swój uzasadnił brakiem wizyt Żyda. Żyd pokiwał głową i ze smutkiem wyznał, że powodem jest brak kur. Bo wszystkie zdechły.
- Aj szkoda, wielka szkoda - rzekł zadumany rabin - a, ja miałem jeszcze tyle dobrych rad. To tyle o tym żarcie. Jednak życie niesie ze sobą przeróżne problemy. Często zmusza nas do szukania pomocy, czy chociaż dobrej rady u innych osób. Mnie kiedyś też usiłowano idzielić dobrej rady. A ja wysłuchałem i zapytałem swojego "doradcy": tobie coś zaszkodziło, czy mnie chcesz zaszkodzić?
Są tacy doradcy, których rady, zawsze zmierzają do wyrządzenia szkody. Jakoś tak im wychodzi. Najczęściej ofiarami dobrych rad, są osoby, które się do nich zastosują, nie zważając na sytuację, w jakiej się znajdują. Radzący, nie zważając na fakt, że swoimi radami pogarszają sytuację osoby słuchającej ich rad, doradzać muszą. Taka ich misja.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz