Po zamontowaniu dzwonka było trochę sensacji. W naszym bloku i pewnie na całym osiedlu, nikt nie miał takiego. Dzieci miały radość z tego dzwonka, a ja udrękę. Bo podbiegały dzwoniły i dawały bryka spod moich drzwi.
Trochę takich dzwonków zrobiłem dla znajomych. Moja przygoda z elektroniką trwała nadal. W sklepie pokazał się zestaw do montażu prawdziwego stereofonicznego wzmacniacza akustycznego. Zestaw był drogi. Kosztował 8000 ówczesnych złotych, a ja zarabiałem nie więcej, niż drugie tyle.
Uruchomienie wzmacniacza za pierwszym razem nie powiodło się. I musiałem poszukać błędów w montażu. Przyczyną niepowodzenia w uruchomieniu, było kilka wadliwych połączeń lutowanych. Tutaj dał znać o sobie brak wprawy w posługiwaniu się lutownicą. Także brak odpowiedniej cyny. Wreszcie, po kilku próbach wzmacniacz zagrał. Cdn.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz