środa, 6 listopada 2013

USŁUGI MOIM OKIEM - PO OBU STRONACH "BARYKADY"

Naprawiałem sprzęt elektroniczny. Zanim do tego doszło, dwa razy niesłusznie zapłaciłem za bzdety nazwane ekspertyzą! Ekspertyza w pierwszym przypadku polegała na stwierdzeniu, że naprawa magnetofonu jest nieopłacalna. Ja nie zamawiałem ekspertyzy, ale oddawałem zepsuty sprzęt do naprawy. 
Drugą ekspertyzę opłaciłem niosąc do naprawy magnetofon na gwarancji. W magnetofonie był wadliwy regulator obrotów silnika. Zwracając magnetofon, włączyli go w mojej obecności i działał prawidłowo. 
Przyniosłem do domu, położyłem na stole i uruchomiłem go. I po krótkiej chwili, wadliwy regulator, zaczął wariować. Teraz już nie niosłem go do naprawy gwarancyjnej. Poprosiłem kolegę, który usterkę usunął w mojej obecności. Zajęło mu to niewiele czasu.  Przyczyną usterki był tak zwany zimny lut. Mówiąc po ludzku, znaczy to, że jakaś część była źle przylutowana. Wtedy postanowiłem nauczyć się naprawiania sprzętu elektronicznego. Cdn.   

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz