poniedziałek, 19 maja 2014

MOJE PRZYGODY Z KOMPUTEREM.{03}

Coś mi się wydaje, że już o tej przygodzie gdzieś pisałem, ale opiszę ją jeszcze raz. Najprawdopodobniej przydarzyła mi się ona na Onecie. To był pierwszy portal, który poznałem i  chyba jedyny, który wtedy przeglądałem. Komputer podczas surfowania w sieci zwalniał i się zawieszał. "Goniły" mnie po ekranie zabawki mające zdobić ekran pływającymi rybkami i innymi cackami. 
Ładne to było, ale nie ściągałem tego. Słusznie, bo niektóre z nich, były zainfekowane. Kiedyś zauważyłem jak pojawiło się na ekranie niewielkie okienko. Nazwijmy go karteczka. Na tej karteczce widniał napis: "please click", albo podobnie. Górny pasek mienił się kolorami od pomarańczowego po czerwień i migała prośba o kliknięcie. 
Dałem karteczce w krzyżyk i się zaczęło. Karteczka nie dość, że nie znikła z ekranu, to jeszcze zaczęła gonić za kursorem po ekranie. Nie zdążyłem pomyśleć o wyłączeniu komputera, a już rozpoczęła się jakaś dziwna instalacja.
Zresetowałem komputer w nadziei, że karteczki się pozbędę, ale byłem w błędzie. Po uruchomieniu systemu, karteczka też uruchomiła swoją instalację i "poprosiła" o wskazanie docelowego foldera. Wysłałem do kosza.
Na ekranie zaczęły się wyświetlać komunikaty o zamykaniu procesów, bo wystąpił problem. Po którymś z rzędu komunikacie, komputer zamilkł. System operacyjny nie dawał się uruchomić. Sprawa wyglądała beznadziejnie, ale po dwóch dniach, komputer został ożywiony.
Ja na ten pomysł, który go ożywił, nie wpadłbym nawet dziś, a wtedy, nie mógłbym tego zrobić, nawet, gdyby mi to przyszło do głowy. Nie miałbym czym. Musiałbym wydać kasę na nowy dysk. Nie dawało się wykonać świeżej instalacji systemu.    
      

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz