Kiedyś spółdzielnie mieszkaniowe nie stosowały wodomierzy. Wtedy, zobowiązywały się dostarczyć lokatorom określoną w umowach ilość wody. Dla przykładu, tu gdzie mieszkam, było to siedem metrów sześciennych zimnej wody na osobę. Nie pamiętam ilości wody ciepłej. Za podgrzewanie wody była opłata stała.
Nie pamiętam kiedy na rynku pojawiły się wodomierze. Jak w amoku, ludzie rzucili się, aby klupować i zakładać je, bo wówczas zaoszczędzą na opłatach za wodę. Wydatek ten, mógł się szybko zwrócić jedynie w rodzinach mających dużo dzieci. Przez długi okres czasu, taki wydatek był zupełnie pozbawiony sensu dla samotnych.
W rodzinach kilkuosobowych, zakup wodomierzy, zwracał się w ciągu jednego kwartału, ale mieszkającym samotnie, nie zwróciłby się wcześniej, niż za dwa lata. Z ciekawości, zapytałem kilka osób, co będzie, kiedy już wszyscy założą wodomierze. Nikt z zapytanych, nie potrafił przewidzieć jakie będą konsekwencje cenowe założenia wodomierzy. Zrozumienie tego, dla wielu okazało się niemożliwe.
Liczyła się doraźna korzyść, a myślenie bolało. Założenie przez wiekszość mieszkańców wodomierzy, spowodowało zmniejszenie wpływów firmy dostarczającej wodę. W konsekwencji wzrosła cena wody. Może do tej pory, płacimy więcej oszczędzając, niż dawniej mając wody bez ograniczeń. Oczywiście nie jestem zwolennikiem marnowania wody, ale też nie popieram bezmyślnej zachłanności!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz