Pierwsza noc, po śmierci kolegi i dziwaczny sen. Tym razem, śmierć ma wpływ na treść snu. Pierwszą postacią z nocnych widzeń jest jakaś pani prokurator. O coś mnie wypytuje, a potem, ponad moją głową wymachuje nogą. Odsłania przy tym co nieco odciśnięte w czarnych figach. Zaskoczony pytam, czy ćwiczy karate. Potwierdza.
Po wyjściu od pani prokurator, trafiam na znajomego przewoźnika, który jedzie po ulicy dziecięcą zabawką na baterie. Jak on się w tym zmieścił? Przyglądam mu się jak tym wjeżdża na czyjeś podwórko i przychodzi mi ochota zrobić mu psikusa. On wchodzi do domu, a ja mu to zabieram i próbuję toto odstawić w jego imieniu do wypożyczalni.
Kiedy tak z tym łażę, spotykam następnego kolegę. Elektryka z zawodu. Mam postawić u jego mamy piec. Dziwnym trafem, jego mama mieszka przy cmentarzu, w domu zamieszkiwanym, przez jeszcze innego znajomego. Na chwilkę się rozstajemy, bo obaj mamy coś do załatwienia.
Przy ponownym spotkaniu, tłumaczy się, że nie zdąży tam być, bo jutro jedzie już do pracy. Co ciekawe, ten kolega, dziś jedzie do pracy w realu, o czym mi powiedział wcześniej. Przed snem i nim dowiedziałem się o śmierci kolegi.
Pracujący przy ocieplaniu bloków, wyzwolili mnie z sennych majaków szuraniem packami po ścianach. Sen opisuję sobie, żeby w późniejszym okresie, nie musieć polegać tylko na pamięci.
Po wyjściu od pani prokurator, trafiam na znajomego przewoźnika, który jedzie po ulicy dziecięcą zabawką na baterie. Jak on się w tym zmieścił? Przyglądam mu się jak tym wjeżdża na czyjeś podwórko i przychodzi mi ochota zrobić mu psikusa. On wchodzi do domu, a ja mu to zabieram i próbuję toto odstawić w jego imieniu do wypożyczalni.
Kiedy tak z tym łażę, spotykam następnego kolegę. Elektryka z zawodu. Mam postawić u jego mamy piec. Dziwnym trafem, jego mama mieszka przy cmentarzu, w domu zamieszkiwanym, przez jeszcze innego znajomego. Na chwilkę się rozstajemy, bo obaj mamy coś do załatwienia.
Przy ponownym spotkaniu, tłumaczy się, że nie zdąży tam być, bo jutro jedzie już do pracy. Co ciekawe, ten kolega, dziś jedzie do pracy w realu, o czym mi powiedział wcześniej. Przed snem i nim dowiedziałem się o śmierci kolegi.
Pracujący przy ocieplaniu bloków, wyzwolili mnie z sennych majaków szuraniem packami po ścianach. Sen opisuję sobie, żeby w późniejszym okresie, nie musieć polegać tylko na pamięci.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz