wtorek, 1 stycznia 2013

RADMOR

Radmor, stereofoniczny radioodbiornik, będący marzeniem niejednego lubiącego posłuchać muzyki. Lepiej brzmiącej, niż w zwykłym odbiorniku radiowym. Miałem szczęście stać się jednym ze szczęśliwych posiadaczy tego sprzętu.

Przypomniałem sobie o nim, przy okazji zakończenia jednego i rozpoczęcia kolejnego roku. Dlatego, że w tamtych czasach, było więcej takiej muzyki, jakiej lubię posłuchać. Sylwestrowa noc, to dla mnie, była noc spędzona przy magnetofonie i żonglowaniu kasetami magnetofonowymi.

Żeby wejść w posiadanie Radmora, musiałem wpłacić zadatek i czekałem ponad rok na swoją kolejkę. I wreszcie się go doczekałem. Bez korektora i bez głośników. To trzeba było dokupić osobno. Na zakup korektora pieniędzy zabrakło, a kolumny, były również rzadkim towarem w sklepach.

Już wtedy zaczynało brakować wielu rzeczy potrzebnych do domu. Towary drożały i trudno było sobie odłożyć w porę kwotę potrzebną do planowanego "grubszego" zakupu. Jeśli telewizor w danym okresie kosztował cztery i pół tysiąca złotych, to, w momencie zebrania takiej kwoty, jego cena była o jakieś dwa tysiące wyższa.

Brak odpowiednich głośników i rosnące w oczach ceny sprzętu elektronicznego, spowodowały rezygnację z zamiaru kupowania do kompletu korektora. Na porządne głośniki, poczekałem sobie również długo. Obecnie, sprzęt jest i czeka na półkach. Cóż, kiedy nie ma na to pieniędzy? Ale to już nie Radmor, nie takie audycje. A Radmora żal!!! 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz